Dziwne stanowiska w korporacjach – czy to jeszcze praca, czy już sztuka?
Kiedyś sprawa była prosta – kierownik, specjalista, analityk. A dziś? W korporacyjnym świecie możesz natknąć się na stanowiska, które brzmią jak żart lub efekt burzy mózgów po bardzo długim lunchu. Ale to się dzieje naprawdę! Czy to wynik rosnącej kreatywności HR-u, czy może firmy rzeczywiście potrzebują Chief Happiness Officerów i Evangelistów Produktu? Sprawdźmy!
Raport Rynku Prawniczego 2023/2024
Bądź na bieżąco z sytuacją na rynku - pobierz Raport i dowiedz się o wynagrodzeniach, przyczynach zmiany pracy przez prawników i prawniczki, pożądanych benefitach pozapłacowych, sytuacji kobiet czy osób LGBTQ+.
Kiedyś sprawa była prosta – kierownik, specjalista, analityk. A dziś? W korporacyjnym świecie możesz natknąć się na stanowiska, które brzmią jak żart lub efekt burzy mózgów po bardzo długim lunchu. Ale to się dzieje naprawdę! Czy to wynik rosnącej kreatywności HR-u, czy może firmy rzeczywiście potrzebują Chief Happiness Officerów i Evangelistów Produktu? Sprawdźmy!
TOP 5 najbardziej zaskakujących stanowisk
- Mood Manager – ktoś, kto zarządza… nastrojem w biurze. Organizuje happy hours, dba o kolor ścian i podejrzanie często rozdaje darmowe ciastka.
- Chief Storytelling Officer – nie, to nie dział bajek na dobranoc. To osoba, która dba, by firma miała spójną narrację. Kiedyś to była „komunikacja i PR”, ale storytelling brzmi bardziej epicko.
- Food Experience Curator – kiedyś po prostu „pan od cateringu”, dziś człowiek, który kuratoruje Twoje doświadczenia kulinarne w pracy. Może to on zdecydował, że dziś znów jest hummus?
- Chief Canine Officer – korporacyjny piesek na etacie. Tak, serio. W niektórych firmach psy mają swoje identyfikatory i tytuły. Bo jak inaczej uzasadnić ich obecność na spotkaniach zarządu?
- Director of Mindfulness – ktoś, kto przypomina Ci, że czasem warto wziąć oddech i nie rzucić laptopem. Prowadzi sesje medytacyjne i upewnia się, że stresujesz się w sposób zgodny z polityką firmy.
A może to ma sens? Brzmi absurdalnie? Może. Ale jeśli pozwala ludziom pracować efektywniej, czuć się lepiej i mniej uciekać na L4, to chyba jest w tym metoda.
PS. ja czuję że odnalazłabym się w roli Mood Managerki lub Chief Happiness! 😊